Modlitewna linia telefoniczna (środy) – 577-523-251

Zapraszamy do korzystania z Modlitewnej Linii Telefonicznej!

Bardzo prosimy o rozważne korzystanie z tej formy modlitwy. Nie chodzi o to, aby ktoś wyręczał nas w modlitwie w zwykłych sprawach, w których sami możemy codziennie zwracać się do Boga. Wierzymy, że nasz dobry Bóg wysłuchuje nas wszystkich tak samo i spełnia prośby zgodne z Jego wolą.

Miejmy też świadomość, że nie wszystkie sprawy można rozwiązać modlitwą przez telefon, ale może się ona okazać pomocna i wskazać nam kierunek. Poza tym chętnych do korzystania z linii modlitewnej jest bardzo wielu, co też trzeba wziąć pod uwagę i to uszanować.

Poniedziałki 19.00-21.00
tel. 665-094-281 (Plus)
Środy 20.00-21.00
tel. 577-523-251 (Play)

WAŻNE: Numery są aktywne tylko w podanych godzinach!

Jeśli potrzebujesz modlitwy – zadzwoń! Jesteśmy po to, by się z Tobą modlić!

PS Jeżeli ktoś ma świadectwa Bożego działania związane z naszą posługą przez Modlitewną Linię Telefoniczną, zapraszamy do podzielenia się nimi.

 

1 comment

  1. Julia says:

    Szczęść Boże
    Nie wiem czy to odpowiednie miejsce do napisania prośby…
    Zawsze wydawało mi sie, że byłam blisko Boga. Potem jakoś tak naturalnie u san rozpadła się Oaza i wszyscy zaczeliśmy żyć bez niej. Cały czas modliłam się chodziłam do Kościoła. Caly czas uważałam się za osobę wierzącą. Poznałam mężczyznę – żonatego i nagle stało się tak że jesteśmy razem (od 10 lat). Trzy i pół roku temu urodziły sie nam bliźniaki :)) myslałam, że zwariuje :)) ze szczęscia, z braku snu i ilości obowiązków. Wariactwo bez trzymanki, ale dawałam radę. Kiedy już zaczęlo się układać, systematyzować jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość o chorobie syna – mukowiscydoza. Załamałam się. Modliłam się i pytałam Boga czy napewno jest chory. Wtedy po raz pierwszy i do tej pory ostatni wyrażnie usłyszałam „TAK”. Dwa tygodnie byłam obrażona na Boga. Potem moj Partner powiedział, że tak nie można i idziemy do Kościoła. Wróciłam. No ale przecież nie do końca. nadal nie uczestniczyłam w Sakramencie Komuni Św. Pewnego dnia postanowilam, że tak nie może być. Poszłam do spowiedzi i żyjemy jak „brat z siostrą”. Teraz mój swiat wypełniony jest codzienną modlitwą o uzdrwienie syna.
    Byłam na Mszach Św. na których Jezus postawił Krzyż między choronbami genetycznymi a danymi osobami. Byłam na Mszy św. na której usłyszałam ze najpierw moje serce zostanie uzdrowione potem syn.
    Dlaczego zatem cały czas powtarzają się brzydkie kupki? (przepraszam za dokładnośc) U syna zdjagnozowano niewydolnośc trzustki.
    Wiem, że muszę Bogu dziękować bo żyjemy bez leków, bez lekarzy i rzowijamy się normalnie jak inni.
    Ciąle jednak Janek jest słony….
    Boję się.
    Proszę o modlitwę za Jego zdrowie.
    Dziękuję i przepraszam, wiem , że inni są w większej potrzebie, że inne dzieci bardziej cierpią…

    Niech Bóg Was Błogosławi obficie! :))

Odpowiedz na „JuliaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *